Sesja ślubna na Rusinowej Polanie | Tatry

Roześmiana Para Młoda na Rusinowej Polanie.

Moja pierwsza sesja ślubna na Rusinowej Polanie to mieszanka kadrów oblanych ciepłymi promieniami wschodzącego słońca, a także ujęć nieco bardziej pogrążonych w mroku, wykonanych na kilka chwil przed wyłonieniem się słońca. Jeżeli nie chcecie poświęcić trzech godzin na dojazd na plener ślubny nad Jeziorem Szczyrbskim na Słowacji, to będzie nieco bliższa lokalizacja.

Jak wygląda planowanie sesji ślubnej na Rusinowej Polanie?

Bez wątpienia najlepszą godziną na wykonanie sesji jest wschód lub zachód słońca. Razem z Izą i Mirkiem postanowiliśmy wybrać się wczesnym rankiem, licząc na to, że ominiemy tłumy turystów. Jak się później okazało, to była świetna decyzja.

Punktem wyjścia do ustalenia godziny wyjazdu było sprawdzenie, o której godzinie nastąpi wschód słońca. Jako, że sesję wykonywaliśmy na początku października, gdy wschód zaczyna się dopiero kilka chwil przed 7 rano, mogliśmy sobie pozwolić na wyjazd przed 4 rano. Jeżeli planujecie plener w środku lata, trzeba liczyć się z tym, że należy wyruszyć już o 1-2 w nocy, w zależności od tego, jak długa trasa dzieli was od Zakopanego.

Droga z parkingu na polanę zdecydowanie zalicza się do tych najłatwiejszych w Tatrach. Nie sądziłam, że prawie 80% trasy będzie wiodło prostymi dróżkami, praktycznie bez podejść. Na polanę dotarliśmy po około 30-40 minutach spaceru. W trakcie marszu towarzyszyły nam pozostałe Pary Młode, które również zdecydowały się tego dnia stworzyć niezapomnianą pamiątkę u podnóża Tatr. Okazało się, że wiele z nich wyruszyło w drogę już w sukniach ślubnych i garniturach, dlatego mała wskazówka na przyszłość – nie musicie nieść ze sobą wszystkich ubrań – trasa jest na tyle spokojna, że możecie ją pokonać komfortowo już w ubraniu.

Malownicze chwile u podnóża Tatr

Na kilka chwil przed 7 rano, zanim słońce wyłoniło się zza pagórków, stworzyliśmy kilka zdjęć w nieco ciemniejszej tonacji. Piętrzące się w oddali, przypruszone śniegiem szczyty stworzyły niesamowity, bajkowy efekt. Natomiast w momencie, gdy promienie oblały polanę ciepłym, październikowym słońcem, rozpoczął się prawdziwy spektakl światła. Jeżeli chcesz sprawdzić na filmie, jak wyglądał ten poranek, obejrzyj backstage z tej wyprawy.

To był niesamowity i urokliwy poranek. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się wrócić w to miejsce, doświadczyć majestatu gór w blasku wschodzącego słońca i stworzyć niepowtarzalną pamiątkę dla ludzi, którzy jeszcze niedawno ślubowali sobie miłość do końca życia.