Reportaż ślubny Hotel Dobczyce

Choć sierpień bywa niezwykle upalny, zdarzają się też dni, gdy niebo pokrywa gęsta warstwa chmur, a trawa jest zroszona drobnymi, srebrzącymi się kroplami deszczu. Historia z tego dnia jest doskonałym przykładem na to, że wakacyjny ślub nie musi wyglądać pięknie jedynie w słonecznej aurze. Dlatego drogie przyszłe Panny Młode – nie obawiajcie się chmur, bo to nie one decydują o tym, czy wasz dzień będzie jak z bajki. W końcu to przyjaciele, rodzina, wasza miłość są czynnikami budującymi niezapomniane wspomnienia i emocje.
Przygotowania ślubne Dobczyce
W pierwszej kolejności udałam się do Pana Młodego, który na miejsce swoich przygotowań wybrał pokój w hotelu, w którym było zorganizowane przyjęcie. Jeżeli zastanawiacie się jak zorganizować przygotowania, w przypadku gdy wasze domy rodzinne są znacznie oddalone od miejsca zaślubin, takie rozwiązanie jest wprost idealne! Ze względów logistycznych to o wiele łatwiejsze rozwiązanie. Nie musicie szykować się dużo wcześniej, odpada problem dojazdu, ewentualnych korków w trasie. A jak wiadomo, tego dnia każda minuta jest na wagę złota. Czas płynie nieubłaganie szybko, dlatego warto wcześniej zaplanować wszystko tak, aby uniknąć niepotrzebnych stresów i marnowania chwil.
Zazwyczaj zdjęcia u Pana Młodego przebiegają sprawnie. Kilka portretów, rzut na detale, pamiątkowe zdjęcia ze świadkiem i mamy to. Drodzy Panowie, jeżeli nie czujecie swobodnie przed obiektywem, nie martwcie się. Zawsze staram się działać bez przedłużania, powtarzania tych samych ujęć. Natomiast w przypadku Pani Młodej fotografowanie wygląda nieco inaczej i szczerze mówiąc to jeden z moich ulubionych momentów w trakcie reportażu. W szczególności jeżeli planujecie się szykować w domu, łącznie z makijażem i fryzurą. Już w momencie, w którym usłyszałam, że Kamila będzie się malować w domu, widziałam oczyma wyobraźni kadry, które chciałabym wykonać. Detale w trakcie malowania, układanie fal i na końcu portrety tuż przed wyjściem to jedne z moich ulubionych ujęć z tego dnia.
Ślub w Dobczycach
Po przygotowaniach nadeszły chwile wzruszenia, gdy młodzi zobaczyli się po raz pierwszy, chwile lekkiego poddenerwowania tuż przed ceremonią zaślubin i jeden z najważniejszych momentów – złożenie przysięgi. Po wyjściu z Kościoła Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Dobczycach niebo nadal sprzyjało nowożeńcom. Dopiero podczas późnych godzin wieczornych nadciągnęła gwałtowna burza z intensywnymi opadami deszczu, która niemal pokrzyżowała nam plany na wykonanie zdjęć z zimnymi ogniami. Na szczęście trafiło się małe okienko pogodowe, w trakcie którego na zakończenie wieczoru stworzyliśmy magiczne ujęcia w blasku iskrzących się ogni.
Bez wątpienia tego dnia trzymało się nas szczęście i finalnie wszystko ułożyło się idealnie.
Zatem nie przedłużając, przytoczę tylko grawer ze spinek Pana Młodego i zapraszam do obejrzenia pełnego reportażu.
Let’s do this!
Jeżeli jesteście zainteresowani ofertą reportażu ślubnego na 2024 rok zapraszam do kontaktu poprzez formularz kontaktowy.




